PRZEMÓWIENIA JANA PAWŁA II

 

Przemówienie do zakonnic zgromadzonych w kościele Matki Boskiej Łaskawej



Śpiewałyście Magnificat. Dziękowałyście słowami Bogarodzicy: „Uczynił mi wielkie rzeczy...”. Ona miała największe prawo, najgłębsze pokrycie na te słowa. Najpełniejsze prawo, ażeby je wypowiadać: „Uczynił mi wielkie rzeczy...” (Łk 1, 49).

Jest Matką Boską Łaskawą. Tak Ją czcimy tu, w Warszawie, przy boku katedry świętojańskiej, Matkę Łaski Bożej, Matkę łaski pełną. I z tej pełni łaski dla nas łaskawą. Jest łaskawa dla każdej z was, bo tajemnica powołania zakonnego każdej z was w jakiś sposób z Nią, z Maryją, zapewne się łączy.

I ja przy dzisiejszym spotkaniu proszę Ją, ażeby była dla was zawsze łaskawa, coraz bardziej łaskawa, bo Jej łaskawość pociągnie za sobą waszą łaskawość. Otrzymując dar, będziecie umiały przekazywać dar, rozdawać — a od was oczekują ludzie, żebyście rozdawały na podobieństwo Maryi. Bo od Niej oczekują ludzie najbardziej tego właśnie — w skali po prostu niepojętej!

Dla nas ta skala wyraża się słowem „ Jasna Góra”, wyraża się też pojęciem jubileuszu jasnogórskiego. Wszystko to mówi o Matce Bożej Łaskawej, o Tej, która rozdaje i nieustannie chce rozdawać.

Wy macie Ją naśladować, Ja wam tego życzę, abyście Ją naśladowały...

Jest też dla mnie łaskawa, bo — jak dotąd — znajduję się na polskiej ziemi: parę godzin już minęło... Jeszcze wprawdzie więcej godzin przed nami niż za nami — ale znajduję się na polskiej ziemi. Jest dla mnie bardzo łaskawa ta warszawska Matka Boska Łaskawa, przed której podobizną, przed której obrazem — bliskim zresztą sercu Włochów z powodu Faenzy — tu stoimy. Więc proszę Ją, ażeby była łaskawa dla mnie i przez te następne godziny i te następne dni, ażebym i ja mógł być jakoś łaskawy. Taka jest Boża logika — taka jest Boża logika... To jest logika łaski, więc trzeba, ażeby każdy z nas umiał przyjmować łaskę i być łaskawy.

Pragnę też bardzo, ażeby Matka Boża Łaskawa była łaskawa dla moich braci kardynałów i biskupów. (Dopowiadam to tutaj, bo w katedrze mało o tym powiedziałem). Pragnę, ażeby dla wszystkich naszych drogich kardynałów i biskupów, zwłaszcza gości (dla domowych też, ale to się samo przez się rozumie, a co do gości, musimy mieć specjalne względy), żeby była bardzo łaskawa ta Matka Boska Łaskawa, ażeby i oni byli łaskawi tam, gdzie trzeba — i dla nas też.

Niech to miejsce będzie dobrym początkiem dla wszystkiego, co mamy czynić w ciągu najbliższych dni! Niech to miejsce będzie miejscem dziękczynienia za dar — tak jak śpiewałyście: „Uczynił mi wielkie rzeczy!”

A cóż ja powiem o was wszystkich tu zgromadzonych, od prymasa poczynając, od księdza arcybiskupa Bronisława, który tyle razy jeździł do Rzymu, ażeby mnie na dobre drogi sprowadzić...?

A cóż ja powiem o was wszystkich, które już nie wiadomo co wyprawiałyście, ażeby mnie na dobre polskie drogi sprowadzić...?

Więc Bóg zapłać! Bóg zapłać za tę waszą łaskawość i za łaskawość wszystkich innych sióstr, zwłaszcza tych, które niosą krzyż — jest ich niemało i tu, w tym kościele, również — a także tych klauzurowych, kontemplacyjnych, wszystkich sióstr.

Bóg zapłać! Wobec Matki Bożej Łaskawej dziękuję za waszą łaskawość w stosunku do mnie, za to, żeście mnie sprowadziły na te polskie drogi. Musicie mnie jeszcze przez te polskie drogi do końca przeprowadzić.

Teraz ksiądz prymas, księża biskupi, kardynałowie, razem ze mną pobłogosławią te dusze zakonne, siostry zakonne, a także tych ojców jezuitów, którzy czekają tu i myślą, że ten papież ani jednego słowa nie powiedział o nas, jezuitach, zbliżających się do wielkiej kongregacji...

Więc błogosławieństwo dla wszystkich, dla jezuitów również!